O zoopornografii w Fabulariach i zoofilii w Wakacie


gzyra.net

W ostatnim czasie ukazały się dwa moje teksty, które łączy pokrewieństwo tematyki. W numerze 8/2015 Fabularii znalazł się tekst „Ogród pornograficzny”, a w numerze 28-29/2015 Wakatu tekst „Zoofilia. W poszukiwaniu słuszności obrzydzenia”.

Fabularie postanowiły zająć się szeroko rozumianym tematem ogrodów i ogródków. Ogród zoologiczny pozostaje dla mnie bardzo kontrowersyjną instytucją, ale nie da się zaprzeczyć, że jest bardzo ciekawym fenomenem kultury. Prowokuje do wielu analiz. Jakiś czas temu czytałem uwagi Bernarda Rollina i Ralpha Acampory na temat ogrodów zoologicznych, postanowiłem więc przedstawić ich analizy kwestii autentyczności relacji, naturalności obiektu obserwacji i podobieństw pomiędzy ekspozycją żywych zwierząt a zachowaniami i wizerunkami ludzi w ramach przemysłu erotycznego, np. pornografii. Fabularie są do kupienia m.in. w sieci EMPiK.

Fabularie - Dariusz Gzyra - Ogród pornograficznySwój tekst kończę w ten sposób:

[N]iezależnie od tego, jaki status nadamy zwierzętom wystawionym na pokaz w ogrodach zoologicznych, zawsze będą wśród nich jednostki podatne na krzywdę, którym nie jest wszystko jedno w jakich warunkach żyją. Wiele z niech jest zdolnych do cierpienia i negatywnego stresu, i ta somatyczna, moralnie nieobojętna realność, nie znika nigdy. Tak w przypadku krzywdzonych zwierząt pozaludzkich, jak i ludzi, którzy traktowani są instrumentalnie, wyłącznie jako środki do osiągnięcia czyjegoś celu. Także w ramach przemysłu pornograficznego.

Fabularie | gzyra.netTekst o zoofilii stanowi natomiast część numeru Wakatu „Wszyscy jesteśmy poliamorystkami”. Nie jestem poliamorystą, ale postanowiłem przyjrzeć się zjawisku zoofilii. Również w tym sensie, że wymusiłem na sobie uporządkowanie moich myśli i uczuć, zakreślając pole niedosytu dobrego, racjonalnego uzasadnienia naganności tych form zoofilii, które nie są związane z krzywdą zwierzęcia. Jak wiele osób pamięta, dawno temu pisał o tym Peter Singer, za co solidnie oberwał. To trudny temat.

Fragment tekstu na zachętę:

[G]dzie szukać teoretycznego uzasadnienia i potwierdzenia odczucia obrzydliwości czy niestosowności takiej zoofilii, które to uczucie podziela wielu? Inaczej: jak potwierdzić, że to obrzydzenie jest słuszne i zamiast je podważać, powinniśmy je podtrzymać? Co zrobić z tym uczuciem, kiedy rozum nie doszuka się uzasadniającej argumentacji i nie przełoży go na element teorii etycznej lub choćby osobistej moralności? I dlaczego nie pozostać przy obrzydzeniu i niestosowności i przestać szukać dalej?

Odpowiedź na to ostatnie pytanie jest prosta. Trudno upowszechnić i zuniwersalizować odczucia, w tym uczucie obrzydzenia. Można je czuć lub nie. To trochę tak, jak z troską. Kapryśność, osobniczość, naturalna wybiórczość tego uczucia uniemożliwia traktowanie go jako wystarczającej podstawy dobrych relacji z innymi (w tym z innymi gatunkowo). Dlatego właśnie projekt ekofeministyczny nie jest i nie może być, jeśli towarzyszy mu negacja użyteczności pojęcia sprawiedliwości i bezstronności, adekwatną odpowiedzią na dramatyczną sytuację pokrzywdzonych zwierząt.

Potrzeba więc jakiejś przekonującej zasady, możliwie uniwersalnej, racjonalnej podstawy, której internalizacja byłaby efektywną pomocą dla mało sterownych odczuć i emocji.

Czy znalazłem taką zasadę? Zapraszam do lektury. Cały tekst można przeczytać on-line na stronie Wakatu.